Nim zapachy opuszczą linię produkcyjną


Ludzie uwielbiają zapachy. Od kiedy wymyślono perfumy wręcz oszaleliśmy na ich punkcie, bo można je było mieć na własność. Pierwsze perfumerie mieszały swoje wyroby ręcznie, co wiązało się ściśle z dużą precyzją i znajomością składników. Zmysł powonienia dostarcza nam każdego dnia wiele nowych woni, ale również takie, które towarzyszą nam zwykle na co dzień. Żyjemy obecnie  w kulturze, gdzie sztuczny zapach markowych perfum jest bardzo pożądany.

Poza tym nie lubimy się pocić, więc używamy wiele antyperspirantów (np. w aerozolu) by ładnie pachnieć i ograniczyć swój naturalny zapach. Nawet zwykłe powietrze jest przez nas ulepszane przy pomocy różnego typu odświeżaczy. Zapach to dla nas ważne źródło informacji. Restauracje wykorzystują go do wabienia nas w swoje progi. Hipermarkety w ten sposób skłaniają swoich klientów do dokonywania zakupów konkretnego typu np. pieczywa. Druga osoba zyskuje w naszych oczach na atrakcyjności jeśli ładnie pachnie.

Jak natomiast tworzą się zapachy współcześnie? Czy jest to równie magiczny proces jak wtedy, kiedy mistrz perfumeryjny mieszał w kolbach składniki niczym alchemik?

Szybkość

Kiedy produkcja masowa stała się codziennym faktem na całym świecie stały się dwie bardzo ważne rzeczy. Dzięki wykorzystaniu odpowiednich technik i sprzętów zastępujących poniekąd ludzi, czas wytworzenia jednego produktu drastycznie zmalał. By sprostać coraz większemu popytowi, opracowywano naukowe schematy pracy, które kontrolowały każdy ruch pracownika i stawiały sobie za cel wyeliminowanie zbędnych gestów. Odkryto, że nawet zrobienie jednego kroku co kilka sekund, w perspektywie wielogodzinnej pracy jest znaczna stratą czasu.

Drugą nieuniknioną zmianą było zatarcie się magicznej otoczki całego procesu produkcyjnego. Kiedyś rzemieślnik wykonywał wszystko własnymi rękami, a wiedzą dzielił się jedynie ze swoimi czeladnikami. Dziś nie trzeba mieć specjalnych kwalifikacji by pracować na produkcji. Maszyny są po prostu wydajniejsze i ułatwiają nam zadanie. Nie inaczej jest z wytwarzaniem zapachów.

Złożony proces

Pomimo, że wszystko dzieje się na liniach produkcyjnych coraz szybciej, to procesy konieczne do powstania perfum zbyt wiele się nie zmieniły. Inna jest tylko skala tego przedsięwzięcia. Nim buteleczka opuści fabrykę musi przejść złożony proces obróbki, by stać się towarem konsumenckim. Sedno linii produkcyjnej polega na podzieleniu zadań, które wykonywane cyklicznie i w określonej kolejności (każde przez co najmniej jednego człowieka) dają szybsze efekty.

Jak to wygląda?

Za przykład weźmy więc sobie najzwyklejszy odświeżacz powietrza. Do jego powstania potrzeba 3 elementów nie licząc zapachowego specyfiku wlanego do środka. Jedna osoba przywozi więc określony rodzaj puszek i w zależności od sprzętu nakłada je mechanicznie lub ręcznie na taśmę produkcyjną. Następnym przystankiem jest maszyna rozlewająca, która została wyposażona w komputer odliczający odpowiednią ilość płynu mającego znaleźć się w puszce. Opakowania w równym rządku podjeżdżają pod dyszę i już po sekundzie jadą dalej. Kolejnym stanowiskiem jest miejsce szczelnego zamknięcia puszek, by wywołać określone ciśnienie. Stojąc obok można doznać wrażenia, że w środku siedzi kilka skrzatów i małymi młoteczkami nabijają te elementy na opakowania.

Od tego miejsca może być różna kolejność kolejnych kroków, ale najczęściej najpierw następuje tu wykończenie produktu elementem umożliwiającym rozpylanie, a następnie następuje oznakowanie przez specjalny tusz – data ważności i numer partii. Przedostatnim przystankiem jest waga, sprawdzająca poprawność parametrów wyrobu z normami. Usuwa ona wszystkie odświeżacze, które są zbyt lekkie, a cała reszta jest partiami owijana w folię, która kurczy się pod wpływem temperatury i w ten sposób tworzy opakowanie transportowe. Ostatni pracownik układa gotowy produkt na palecie, następnie owija go i oddaje kolegom z magazynu. Stamtąd to już prosta droga na sklepowe pułki i finalnie do naszego domu.

Tekst powstał przy współudziale autojet.com.pl

Post Author: goYka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *