Zabawa po staropolsku. Praktyka i zwyczaje sarmatów


Polska gościnność jest szeroko znana na świecie i chwalona przez każdego, kto miał okazję jej zakosztować. Tradycja goszczenia przybyszów sięga mniej więcej XVII wieku i jest ściśle związana z ówczesną szlachtą, która stroniła od wielkich miast i chętnie wybierała wiejski tryb życia. Urządzane w dworach biesiady były jedną z ulubionych rozrywek ziemian i odgrywały tak istotną rolę w ich życiu, że opisaniu towarzyszących im zwyczajów poświęcono znaczne ilości miejsca w literaturze.

Czym był biesiada?

Współcześnie najbliższym odpowiednikiem staropolskiej biesiady jest wesele, czyli wielkie przyjęcie, obfitujące w jedzenie, alkohol, tańce oraz muzykę, trwające zazwyczaj dwa dni. Różnice między dawną biesiadą a weselem stanowi fakt, że tę pierwszą wyprawiano zdecydowanie częściej, pretekstem do jej wyprawienia mogło być praktycznie każde wydarzenie – ślub, chrzest, pogrzeb, zjazd sąsiedzki, sejmiki czy wreszcie wizyty gości, tych zapowiedzianych i tych niespodziewanych. Nierzadko biesiady trwały nawet kilka dni. Ta ochoczość do zabaw brała się z tego, że szlachta nie znała pojęcia braku czasu, w związku z tym nie przejmowała się jego stratą – w porach roku, kiedy prace rolnicze traciły na intensywności było go aż nadto, w związku z tym starano się umilać dni za pomocą właśnie biesiad.

Biesiadne zwyczaje

Biesiada była niezwykle ważnym elementem życia szlachty, urządzali je wszyscy panowie, niezależnie od swej majętności. Nic zatem dziwnego, że wytworzyły się rozmaite obyczaje, dotyczącej każdego elementu biesiady – podawanych potraw, alkoholi, etykiety, a także obecnej w czasie uczty muzyki i zabaw. Już samo powitanie gości i rozpoczęcie biesiady było mocno skodyfikowane. Obowiązkiem gospodarza było wypicie z przybyszami wina z jednego kielicha i wygłoszenie powitalnej mowy. Przed rozpoczęciem uczty gospodarz również wypowiadał krótką mowę, tzw. prynukę, zachęcającą do jedzenia. Zwyczaj nakazywał, by prynuka była gorliwa, w przeciwnym wypadku goście niechętnie spożywali podawane potrawy, nawet mimo obfitości jedzenia. Stoły biesiadne ustawiano w kształcie podkowy i pilnie strzeżono, by nie sadzać obok siebie dwóch gości, którzy z powodu różnych konfliktów nie przepadali za sobą. Jadłospis biesiadny obfitował w różnego rodzaju mięsa – stanowiły one połowę podawanych potraw, dania były tłuste i mocno doprawiane.

Po prynuce, pierwszych posiłkach i toastach przychodziła pora na tańce, o ile oczywiście okazja był sprzyjająca, a podczas biesiady był obecny zespół muzyczny (nie każdego gospodarza stać było na utrzymanie własnego zespołu). Zazwyczaj rozpoczynano od dostojnego poloneza, pozostałe tańce, takie jak goniony, był znacznie żwawsze. Wyższa szlachta lubowała się w zagranicznych tańcach, takich jak włoski menuet.

W trakcie biesiady spożywano duże ilości alkoholu. Do posiłków zazwyczaj podawane było piwo, jednak toasty wznoszono za pomocą wina. Toasty były bardzo ważną częścią biesiady, wszystkie były spełniane na stojąco. Gospodarz wznosił pierwszy z nich za zdrowie wszystkich gości, następnie udawał się z kielichem wina wzdłuż stołu i wznosił toast za każdego z biesiadników, zaczynają od tych najdostojniejszych. Dopiero po zakończeniu tego rytuału dozwolone były własne toasty – wnoszono ich tak dużo, że biesiadzie towarzyszył ogromny gwar, zaś goście spędzali równie dużo czasu siedząc i jedząc, jak i stojąc. Upijanie się podczas biesiad nie było źle widziane, wręcz przeciwnie – to wstrzemięźliwość i odmowa wnoszenia toastów był brana za brak szacunku do współbiesiadników.

Wiele ze staropolskich zwyczajów biesiadnych przetrwało w różnej formie do dzisiejszych czasów. Wiele osób pragnie przeżyć przyjęcie wzorowane na dawnych biesiadach, poczuć klimat minionych wieków – jest to możliwe w Dworze Chotynia, przytulnym i bardzo nastrojowym hotelu, założonym w zabytkowym, XVI-wiecznym dworze.

 

Post Author: Redakcja

1 thought on “Zabawa po staropolsku. Praktyka i zwyczaje sarmatów

    pietrucha

    (26 października 2016 - 10:49)

    “Różnice między dawną biesiadą a weselem stanowi fakt, że tę pierwszą wyprawiano zdecydowanie częściej, pretekstem do jej wyprawienia mogło być praktycznie każde wydarzenie” – hehe, nic się nie zmieniło, każdy powód do zabawy jest dobry 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *