Nielubiane lekcje wuefu

Nie lubię, nie chcę, nie umiem… tak marudzi wiele dzieci, ale to rodzice ulegając im załatwiają dla nich lewe zwolnienia z lekcji wuefu. Czy rośnie nam zatem pokolenie niesprawnie fizycznie, które sport zna tylko z telewizji i internetu?

Mały Dominik wbiega do kuchni i pakuje w pośpiechu swój plecak. Ojciec siedzący przy stole  przygląda się dziecku znad gazety. “Coś kiepsko dziś wyglądasz. Daj dzienniczek, napiszę ci zwolnienie z wuefu” – mówi. “Lepiej mi wypisz zwolnienie z matematyki” – odpowiada chłopczyk. “A dlaczego z matematyki?” – dziwi się tato. “A dlaczego z wuefu?” – pyta Dominik.

Fragment ten to spot, który jesienią Polacy oglądali w telewizji publicznej. “Drodzy rodzice, nie zwalniajcie dzieci z lekcji wuefu. Trochę ruchu dla ich właściwego rozwoju jest tak samo ważne jak język polski czy matematyka” – apelowało do siedzących przed telewizorami matek i ojców Ministerstwo Sportu.

Nauczyciele mają pretensje do lekarzy rodzinnych, którzy wystawiają zwolnienia z zajęć często na cały rok. Lekarze bronią się, że robią to na prośbę rodziców. Urzędnicy natomiast rozkładają ręce – nie wolno im kwestionować decyzji lekarzy. Kuratorium Oświaty nie wie więc, który uczeń rzeczywiście nie powinien ćwiczyć ze względów medycznych a który “załatwił sobie zwolnienie”.

Problem “lewych zwolnień” w Ministerstwie traktowany jest jak “zgniłe jajo” – Ministerstwo Edukacji przerzuca odpowiedzialność na Ministerstwo Sportu i Turystyki oraz odsyła do Ministerstwa Zdrowia.

“Stop zwolnieniom z wuefu” to akcja Ministerstwa Sportu, mająca na celu poprzez kampanię prowadzoną przez słynnych sportowców takich jak m.in. Maja Włoszczowska i Marcin Gortat. Zachęcają oni młodzież do aktywności fizycznej i ćwiczeń na sali gimnastycznej.

Post Author: goYka

1 thought on “Nielubiane lekcje wuefu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *